Dzisiaj opowiem, a może i podpowiem, jak miło i przyjemnie przygotować kilkadziesiąt jednakowych zaproszeń, w tym wypadku chodziło o zaproszenia ślubne. Tak, aby się nie zanudzić i zniechęcić do twórczości, która w moim przypadku ma być jak w nazwie bloga RADOSNA a nie męcząca. Wiadomo,że powtarzanie tego samego wzoru jest dość monotonne i nużące,a zaproszenia ręcznie robione są zawsze bardzo pracochłonne.
Po pierwsze : proponujemy Młodym kilka wzorów- prototypów , na przykład takie
ponieważ jedna połówka Młodych jest własnym dzieckiem w ogóle nie zwracamy uwagi na czasochłonność, ilość elementów do wycięcia-wytłoczenia i inne "drobiazgi", robimy to, co nam dusza i serce podpowie, a kreatywność pozwoli wykonać (przy pomocy oczywiście cudownych maszynek i wykrojników)
po drugie ustalamy drogą negocjacji wersję ostateczną i wykonujemy wzór - szablon
następnie kręcimy korbką BS-a, kręcimy korbką, kręcimy..................
jak nam się bardzo znudzi kręcenie to dla odmiany możemy coś przykleić albo sobie trochę pociąć
następnie szukamy chętnych do współpracy wśród rodziny obecnej i przyszłej
( w moim przypadku zgłosili się na ochotnika :-) WIELKIE DZIĘKI :)
szykujemy stanowiska pracy do montażu zaproszeń
przeprowadzamy szkolenie BHP, przydzielamy stanowiska lub pozwalamy samym zainteresowanym wybrać sobie miejsce pracy
a nastepnie miło gawędząc w przyjaznej atmosferze zacieśniamy więzi rodzinne
i cieszymy się z efektów naszego spotkania, taki mini-hurcik
oto przygotowałam całkiem niechcący mój pierwszy blogowy kursik (niby)
co o nim sądzicie?
Dziękuję wytrwałym za cierpliwość i uwagę
i pozdrawiam z nadal zimowo-mroźnego Olsztyna!